29 lipca 2016

SEROTONINA czyli WEGAŃSKIE SERY, które podnoszą poziom... SEROTONINY | naturalne, wegańskie sery produkowane ręcznie

Wegański świat przekracza kolejne granice  Myślałam, że po wegańskiej bezie i płatkach drożdżowych  mało co będzie w stanie mnie zaskoczyć. A jednak myliłam się. Trochę bałam się tego wpisu, ponieważ zazdrość niektórych, którym przyjdzie go przeczytać może dokuczać (im) jeszcze jakiś czas ;) A to dlatego, że miałam nieopisaną przyjemność zostać testerem niesamowitych wegańskich… serów! Tak serów! Nie żadnych tam naszpikowanych chemią i wypełniaczami tanich (choć tak naprawdę bardzo drogich!), sojowych podróbek, które są tak samo trujące jak ich naturalne odpowiedniki tak samo próbujących zarobić na przetworzonym jedzeniu koncernów, o nie! Ja moi drodzy najadałam się wegańskimi serami z naturalnych produktów, robionych ręcznie przez fascynatów, których smak przypomina rzeczy, których już od dawna nie wkładałam do ust jako przeciwniczka krowich przetworów. Jedyne sery jakimi się raczę i to w okresie letnim to sery kozie choć powiem Wam szczerze, że po tym czego zasmakowałam głęboko się zastanowię czy i to się nie zmieni J Panie i Panowie mam ogromną przyjemność przedstawić Wam SEROTONINĘ… 

fot. MŚ


Myślę, że najlepiej będzie jeśli przedstawię Wam moich nowych przyjaciół w formie wywiadu, który miałam ogromną przyjemność z nimi przeprowadzić. Tym samym będzie to pierwszy wywiad na łamach Dzikiego, ale bądźmy szczerzy kto tak naprawdę może lepiej opowiedzieć o sobie jak nie osoby, które własnymi rękami kręcą coś co już niedługo z całą pewnością podbije może nie tylko polski rynek? Z radością obserwuję, że coraz więcej knajp szczyci się, że używa produktów naszych nowych przyjaciół, a co najważniejsze są wśród nich kuchnie klasyczne, które zaczynają myśleć o osobach unikających glutenu, mleka i innych składników, których po prostu mamy prawo nie chcieć jeść! Ale do rzeczy, odpowiedzi są naprawdę ciekawe, dowiecie się z nich wiele odnośnie każdego z serków, które już niebawem zagoszczą na Waszych stołach. 

fot. MŚ
Dziki Naśladowca: Dlaczego postawiliście na manufakturę wegańskich serów?

Serotonina: Na rynku produktów wegańskich brakowało nam roślinnych odpowiedników serów z wyższej półki, produktów smacznych i z dobrej jakości składników. Serotonina powstała z potrzeby zaspokojenia zarówno naszych potrzeb w tym względzie, jak i chęci podzielenia się efektami naszych eksperymentów z innymi. Poza tym od zawsze wszyscy fascynowaliśmy się gastronomią i chcieliśmy zmienić nasze aktualne zajęcia życiowe.

DN: Kim jest cała Wasza czwórka?

S: Na co dzień pracujemy w różnych branżach. Piotr jest pracownikiem IT w międzynarodowej korporacji, Paula i Jarek od lat działają w branży kreatywnej prowadząc swoją firmę, natomiast Marzena pracuje w fundacji zajmując się animacją kultury.

DN: Z czego zrobione są Wasze sery?

S: Nasze sery robimy na bazie naturalnych składników, takich jak soja, orzechy nerkowca i olej kokosowy. W składzie niektórych z nich są również produkty fermentacji, więc nasze sery dojrzewają, a co za tym idzie, wraz z upływem czasu zmienia się nieco ich smak. Nie zawierają natomiast żadnych zbędnych dodatków, konserwantów, niezdrowych tłuszczów utwardzonych, dlatego mają stosunkowo krótki termin przydatności do spożycia, od 2 do 3 tygodni.

W ofercie mamy sery na bazie orzechów nerkowca i na bazie soi. Nerkowcowe są: Twarożyc Pieprzony, obtoczony kolorowym pieprzem, Czader Almondo, słodko-kwaśny, nawiązujący do Cheddara, posypany prażonymi migdałami oraz Karbon, stworzony specjalnie przy okazji wyprawy na Veganmanię do Katowic, z dodatkiem kozieradki, obtoczony miałem z prażonego czarnego sezamu i czarnuszki. Z sojowych oferujemy Camber o delikatnym smaku trufli, który dobrze się roztapia pod wpływem temperatury oraz Gorgon, nawiązujący do Gorgonzoli, z pięknymi błękitno-zielonymi żyłkami ze spiruliny.


fot. MŚ
DN: Czy myślicie już o kolejnych smakach Waszych serów?

S: Cały czas eksperymentujemy i  pracujemy nad nowymi smakami. Chcemy stworzyć odpowiednik Mozzarelli, a także Parmezanu.  Niebawem planujemy wprowadzenie do sprzedaży Mazuta o konsystencji smarowidła, ale w niekonwencjonalnych smakach, m.in. tropikalnym, śliwkowo-czosnkowym, czy leśnym. Szukamy też większej przestrzeni do produkcji, aby zbudować odpowiednie pomieszczenie, które pozwoli nam wydłużyć proces dojrzewania serów. A to zdecydowanie wpłynie na ich konsystencję i smak.

DN: Gdzie można Was teraz spotkać i spróbować Waszych przysmaków?


S: Pojawiamy się na wegańskich i kulinarnych wydarzeniach w całej Polsce. Przed każdym takim wydarzeniem uruchamiamy formularz rezerwacji, który można znaleźć na naszej stronie na Facebooku (czyli tutaj). Mamy też zwykle jakąś pulę dostępną w miejscu wydarzenia bez zamówienia.

DN: Kiedy Wasze sery wejdą na rynek, gdzie będzie można je kupić?

S: Nie mamy jeszcze własnego punktu sprzedaży. Obecnie pracujemy nad uruchomieniem dystrybucji do sklepów ze zdrową żywnością i z produktami wegańskimi, nawiązujemy też współpracę z wegańskimi restauracjami i pizzeriami.

DN: Na czym polega Wasza wyjątkowość?

S: Stawiamy na wysoką jakość i wyraziste smaki. Nie idziemy na kompromisy. Poza tym, staramy się zarażać naszych klientów pozytywną energią i luzem. W końcu nazwa zobowiązuje ;)


fot. MŚ
Waszej uwadze zapewne nie umknęło, że w niektórych z serów Serotonina używa naturalnych bakterii fermentacyjnych. Potwierdzam, że czuć je w smaku, a serki po paru dniach nabierają go zamiast psuć się. Wszystkie sery bardzo nam smakowały ,a moje serce podbił Camber, już od lat nie miałam przyjemności czuć tego smaku na języku i zdziwiłam się ile przyjemności mi przyniósł. Dzikiemu Mężowi najbardziej podszedł Gorgon ze wspomnianymi żyłkami ze spiruliny (w życiu bym nie powiedziała, że są właśnie z tego super zdrowego glona!). Generalnie wszystkie serki smakują jak… ser, a nie jakieś sztuczne podróbki! Ich przedział cenowy to 15-17zł, a więc tak naprawdę mniej niż klasyczne sery DOBREJ JAKOŚCI. Już nie mogę doczekać się kolejnych smaków!

Ci z Was, którzy już trochę mnie znają wiedzą, że w mojej kuchni nie zawsze najważniejsze jest zjedzenie i wypróbowanie czegoś  za wszelką cenę. Nie mam problemu ze zrezygnowania z czegoś jeżeli wiem, że to nie będzie służyło mnie, ani mojej rodzinie. Tak też się stało kiedy odkryłam co tak naprawdę kryje się w klasycznych serach oraz jaki wpływ na nasze zdrowie ma krowie mleko. Dlatego tym bardziej cieszę się, że miałam przyjemność poznać i spróbować produktów Serotoniny, które są: pyszne, zdrowe (!), produkowane ręcznie przez założycieli projektu, robione z serca i pasji do pysznego jedzenia. Energia pożywienia ma czasami większe znaczenie niż jego składniki odżywcze, a wierzcie mi, że po zjedzeniu tych serów nasz poziom serotoniny naturalnie wrasta J

fot. MŚ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz