18 września 2014

Spotkanie degustacyjne nowego, jesiennego menu Restauracji Zielonej | relacja ze spotkania

Każdy dzień z Dzikim przynosi nowe doświadczenia i przygody :) Gdybyście jeszcze rok temu zapytali mnie czym będę się dzisiaj zajmować, hmm… zostawmy tę kwestię ;) W każdym razie na pewno nie byłabym w stanie wpaść na pomysł, że właśnie tymi wszystkimi wspaniałymi rzeczami, które robię. Na każdym kroku mam przyjemność spotykać nowych ludzi, poznawać coraz to inne miejsca, a co najciekawsze podejmować różnorakie wyzwania zawodowe. No bo kto by się spodziewał, że zajmę się organizacją spotkania degustacyjnego nowego, jesiennego menu Restauracji Zielonej, ja nie! ;)

fot. T.Kłodowski


Restauracja Zielona to miejsce, które zdobyło moje serce już jakiś czas temu. Poza tym, że serwowane są w niej klasyczne dania mięsne znajdziecie tam także potrawy wegetariańskie, wegańskie, a co najważniejsze dla mnie bezglutenowe i bezcukrowe desery! Ania Kolasa, Managerka Restauracji jest jedną z najbardziej otwartych na sugestie osób jakie znam. Z miejsca, które jeszcze trzy lata temu było klasycznym polskim bistro stworzyła Restaurację z prawdziwego zdarzenia. Ile jest miejsc, w których można makaron pszenny zamienić na ryżowy, ryż biały na brązowy, całkiem zrezygnować ze śmietany w daniu, które je zawiera, napić się kawy na mleku sojowym lub kokosowym, a na śniadanie zjeść ciepłą jaglanko-owsiankę Osobiście nie znam ich zbyt wiele, a Ania z Zielonej stworzyła takie właśnie miejsce.


fot. T.Kłodowski

Wracając do tematu, zostałam poproszona o pomoc w organizacji kolacji. No to do dzieła! W spotkaniu udział wzięli wrocławscy blogerzy tacy jak Iza i Adrian z Bobo Bebe, Magda i Sławek z ODDycham WROcławiem, Szymon czyli Simon Cooks, Żaneta autorka bloga Cupcake Factory, współtwórczyni nowego magazynu kulinarnego Kocioł oraz Panowie Michał i Łukasz z Jedzenia do rzeczy.  Poza blogerami mieliśmy przyjemność gościć innych zacnych gości w postaci stałych klientów Restauracji oraz opiniotwórczych postaci wrocławskiej „sceny” zdrowego i prawdziwego jedzenia.


fot. T.Kłodowski

Spotkanie miało na celu zapoznanie zaproszonych gości, z nowym, jesiennym menu. Na stole królowała dynia, można ją było spotkać niemal w każdym daniu , nawet w domowych lodach dyniowych na bazie mleka kokosowego! Uczestnicy zostali poproszeni o ocenę każdego z dań poprzez wypełnienie ankiety.


fot. T.Kłodowski

Tym co zrobiło największe wrażenie na mnie był aperitif w postaci grzańca dyniowo-pomarańczowego na białym winie, zupa dyniowa z mlekiem koksowym, pierogi dyniowe z pysznym, zielonym pesto, makaron ryżowy parpadelle z prawdziwkami, a na deser uwaga! Bezcukrowa i bezglutenowa tarta malinowa, pudding z tapioki z konfiturą dyniowo-śliwkową (!!!) oraz wspomniane wcześniej wegańskie lody!


fot. T.Kłodowski

Przez cały wieczór gościom towarzyszył Szef Kuchni, Mateusz Malinowski, który opowiadał o poszczególnych daniach, ich historii oraz składnikach. Mnie najbardziej podoba się fakt, że wszystko (od pierogów zaczynając na maśle klarowanym kończąc poprzez pesto idąc) robią tam sami! Nie używają żadnych gotowców, zupy gotują od zera bez żadnych polepszaczy itp. itd. Stawiają na produkty sezonowe i lokalne, żadnych mrożonek. Bardzo się cieszę, że są takie miejsca we Wrocławiu, o których można z całą pewnością powiedzieć, że są „sprawdzone” i godne polecenia :) A już najbardziej podobało mi się kiedy jakiś czas temu jednym z dań zestawu lunchowego był burger buraczany z frytkami warzywnymi :D


fot. T.Kłodowski

Na koniec wszyscy goście otrzymali jeszcze torbę upominkową, w której znajdowały się powidła dyniowo-śliwkowe, pełnoziarnisty chleb oraz pasta dyniowa, wszystko własnej roboty! Menu zmieniają cztery razy w roku, może na zimę też mnie zaproszą do pomocy, oby bo było naprawdę pysznie i inspirująco :)


fot. T.Kłodowski





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz